Proces wydobywczy Ten któremu
Biuro rachunkowe w warszawie lepiej biuro rachunkowe abacus |gamebookers |kredyty bez BIK
„Proces wydobywczy. Ten któremu skradziono rzecz (np. zwierzę domowe, niewolnika, odzież itp.), a nie udało mu się schwytać złodzieja na gorącym uczynku kradzieży, mógł przy udziale domowników, krewnych i sąsiadów, którzy przybiegli na jego krzyk (clamor), iść za śladem złodzieja (gonienie śladem, branie śladu). Wolno mu też było przy udziale towarzyszących mu osób w poszukiwaniu skradzionej rzeczy przeprowadzić rewizję w domu, w którym, jak podejrzewał, znajduje się skradziona rzecz (tzw. trzęsienie domu). Jeśli właściciel domu sprzeciwiał się takiej rewizji, uważany był za złodzieja. Jeżeli skradziona rzecz znaleziona została u kogoś przed upływem oznaczonego terminu, mógł ją poszkodowany zabrać. Musiał się jednak zobowiązać do przedstawienia danej rzeczy w sądzie, gdyby ten, u kogo rzecz znaleziono, chciał dla uniknięcia zarzutu popełnieni kradzieży wskazać osobę, od której rzecz nabył (zachodżca, iściec).
Jeżeli w ogóle nie było gonienia śladem, a skradziona rzecz została u kogoś znaleziona, albo jeśli rzecz goniąc śladem znaleziono u kogoś po upływie ustalonego terminu (trzech dni), poszkodowany nie mógł jej zabrać, lecz dotykając rzecz, składał wobec obecnych przysięgę — bez stawiania posiadaczowi rzeczy zarzutu kradzieży — że rozpoznaje daną rzecz jako swoją, ten zaś u kogo rzecz znaleziono, przysięgał, że przedstawi w sądzie swego iśćca, a więc tego, od kogo rzecz nabył. Zwało się to Anefang (intertiatio, licowanie rzeczy) i stanowiło wstępny akt procesowy. Jeżeli ten, u kogo rzecz znaleziono, nie chciał złożyć wspomnianej przysięgi, wolne było poszkodowanemu rzecz, którą uznał za swoją, zabrać.“(15)
Buty Puma |phone cards |phone card
„Proces wydobywczy. Ten któremu skradziono rzecz (np. zwierzę domowe, niewolnika, odzież itp.), a nie udało mu się schwytać złodzieja na gorącym uczynku kradzieży, mógł przy udziale domowników, krewnych i sąsiadów, którzy przybiegli na jego krzyk (clamor), iść za śladem złodzieja (gonienie śladem, branie śladu). Wolno mu też było przy udziale towarzyszących mu osób w poszukiwaniu skradzionej rzeczy przeprowadzić rewizję w domu, w którym, jak podejrzewał, znajduje się skradziona rzecz (tzw. trzęsienie domu). Jeśli właściciel domu sprzeciwiał się takiej rewizji, uważany był za złodzieja. Jeżeli skradziona rzecz znaleziona została u kogoś przed upływem oznaczonego terminu, mógł ją poszkodowany zabrać. Musiał się jednak zobowiązać do przedstawienia danej rzeczy w sądzie, gdyby ten, u kogo rzecz znaleziono, chciał dla uniknięcia zarzutu popełnieni kradzieży wskazać osobę, od której rzecz nabył (zachodżca, iściec).
Jeżeli w ogóle nie było gonienia śladem, a skradziona rzecz została u kogoś znaleziona, albo jeśli rzecz goniąc śladem znaleziono u kogoś po upływie ustalonego terminu (trzech dni), poszkodowany nie mógł jej zabrać, lecz dotykając rzecz, składał wobec obecnych przysięgę — bez stawiania posiadaczowi rzeczy zarzutu kradzieży — że rozpoznaje daną rzecz jako swoją, ten zaś u kogo rzecz znaleziono, przysięgał, że przedstawi w sądzie swego iśćca, a więc tego, od kogo rzecz nabył. Zwało się to Anefang (intertiatio, licowanie rzeczy) i stanowiło wstępny akt procesowy. Jeżeli ten, u kogo rzecz znaleziono, nie chciał złożyć wspomnianej przysięgi, wolne było poszkodowanemu rzecz, którą uznał za swoją, zabrać.“(15)
Buty Puma |phone cards |phone card